Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

Carrantuohill "Inis"

Utwory : 1. Zielony Król 2. Gdy wrócę do Irlandii swej 3. Forest Banan 4. Modlitwa o miłość 5. Słoneczny brzeg 6. Uważnie panowie 7. Duch gór 8. Trombas 9. Zaproszenie 10. Grobla Olbrzyma 11. Wieczór na Nowej 12. Dziwnie tak 13. 1109 14. Przez siedem oceanów


Wyd. Agencja "Celt" 2002

Carrantuohill "Inis"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

Zespół Carrantuohill funkcjonuje właściwie na obrzeżu sceny folkowej, a jednak każda nowa pozycja którą grupa ta wydaje elektryzuje zarówno sympatyków jak i antagonistów zespołu. Tym razem zespół podjął wyzwanie bardzo trudne. Postanowili zagrać irlandzkie melodie i piosenki z zaproszonymi gośćmi. Są wśród nich gwiazdy znane z rodzimych list przebojów: Stanisław Sojka, Anna Maria Jopek, Anita Lipnicka, Filka Najdenowicz, Paweł Kukiz, Anna Chwieduk, Kuba Badach i Robert Kasprzycki. Wyzwanie jak wspomniałem dość trudne, ale łączenie znanych nazwisk z folkiem to przecież nic nowego. Wystarczy wspomnieć projekty Katarzyny Gertner (choćby "Na szkle malowane", "Śpiewnik kaszubski", "Czar korzeni"). Grupa Carrantuohill nie ukrywa inspiracji dokonaniami zespołu The Chieftains, a zwłaszcza ich płytą "Long Black Veil", która była pierwszym albumem na którym Irlandczykom udało się zgromadzić tak wiele gwiazd muzyki pop. Z resztą część piosenek z tej płyty znalazła się w nowych aranżacjach na "Inis".
Od razu muszę zaznaczyć że album który Carrantuohille nagrali jest płytą niezwykłą, chocby dlatego że nie przypomina żadnej z ich dotychczasowych płyt. Nawet te utwory, które nagrali sami brzmią nieco inaczej niż to co dotąd prezentowali. W sumie najbiżej stąd do ostatniej płyty zespołu - folkrockowego "Between".
Warto wspomnieć o stronie tekstowej, gdyż piosenki śpiewane są po polsku. Wiekszość liryków na płycie jest autorstwa Ernesta Brylla (chyba trudno o lepszy wybór). Jedynie Anita Lipnicka sama napisała tekst zatytułowany "Modlitwa o miłość" (do "Foggy Dew"), Robert Kasprzycki zaś zaśpiewał "Dziwnie tak" z tekstem Zbyszka Sejdy ("Dirty Old Town"), a w "Zaproszeniu" ("The Merry Muses of Caledonia") śpiewanym przez Anne Cwieduk wykorzystano wiersz Leopolda Staffa.
"Zielony król" w wykonaniu Anny Marii Jopek ("Mo Ghile Mear" na płycie Chieftainsów śpiewał to Sting) to piosenka która otwiera płyte. Łagodna ballada z udziałem młodzieżowego chóru Voce Segreto pasuje doskonale do tej wokalistki. Trudno byłoby chyba wybrać trafniej.
Kuba Badach, na codzień wokalista zespołu Polucjanci, zmierzył się z utworem "Gdy wrócę do Irlandii swej" ("Lilly of the West" - z Chieftainsami śpiewał ją sam Mark Knopfler). Tym razem wersja nieco zbliżona to tej proponowanej przez spółkę Knopfler & The Chieftains, ale też ciekawie zaaranżowana, z fajnymi partiami irlandzkich dud.
Instrumentalny "Forest Banan" to zestaw reeli, ale też z udziałem gości, tym razem sekcji dętej. W pewnym momęcie mamy przejście rodem z muzyki reggae i pojawiają się dęciaki - rewelacja!
Kolejną wokalistką która pojawia się na płycie jest Anita Lipnicka. Jak już wspomniałem śpiewa ona "Modlitwę o miłość" ("Foggy Dew" - u Cheftainsów śpiewała to Sinead O'Connor, choć aranż znacznie się różni). Nie znam za dobrze dorobku tej artystki, ale pomyślałem sibie kiedyś, że do jej łagodnych, poetyckich utworów pasuje jak ulał delikatny, folkowy podkład. Tak jest wlasnie tutaj. Bardzo jestem ciekaw czy Anita włączy ten utwór do swego repertuaru. Początkowo trochę wachałem się czy taki tekst pasuje do tej patriotycznej poniekąd melodii. Ale po wsłuchaniu się przyznałem że wokalistka i jednocześnie autorka tekstu wykonała dobra pracę. Nie tylko dlatego że utwór do niej pasuje, napisała równiez tekst, który zawiera w sobie folkową poetykę, a dla artystki popowej to chyba niełatwe.
"Słoneczny Brzeg" to irlandzki jig z wokalizami Fiolki. Niesamowite przejście z celtyckiej melodii do bałkańskiego zaśpiewu przywodzi na myśl pomysły Andy Irvine'a grającego po irlandzku rumuńskie i macedońskie tematy. Jednak to zupełnie co innego. Pubowy klasyk "Arthur McBride" w wykonaniu Pawła Kukiza to "Uważnie panowie", łobuzerski kawałek, trochę w klimatach Szwagierkolaski. Nie jestem jednak pewien czy Paweł odpowiednio się do tego kawałka przyłożył. Pamiętam z jakim zaangażowaniem wykonywał piosenki na "Czarze korzeni", tu trochę brakuje mu ekspresji.
Piękny instrumentalny "Duch gór" to jeden z nielicznych utworów bez gości. Nie jest to jednak zwyczajny kawałek, gdyż "Duch gór" to nic innego jak tytuł filmu do którego Carranuohille pisali muzykę. Jako że nie jest to wysokobudżetowa produkcja, nie wiadomo kiedy obraz ów się ukaże. Trailer który dane mi było oglądać pokazuje film w klimatach celtyckiej fantasy z Radosławem Pazurą w głównej roli. Może być to obraz bardzo ciekawy.
Innym utworem instrumentalnym, tym razem ponownie nagranym z sekcją detą jest "Trombas". Oprócz saksofonu, trąbki i puzonu mamy też gościnnie funkujący bas, na którym gra Michał Barański. W takiej aranżacji muzyka grupy Carrantuohill może przywodzić na myśl granie szkockiego Capercaillie (z czasów płyty "Delirium").
Przyznam że nie udało mi się wpaść na trop śpiwewającej utwór "Zaproszenie" Anny Chwieduk. Jednak wokalistka świetnie radzi sobie z utworem, jej głos nadaje piosence klimat rodem z bossa novy, co wpasowuje się w nieco senny klimat tekstu. Dwa utwory instrumentalne - "Grobla Olbrzyma" i "Wieczór na Nowej" - wpisują Carrantuohilli w grono zespołów które grają tzw. współczesną muzykę celtycką. Bas i perkusja nadają zdecydowanie folkrockowy charakter, przy czym warto zauważyć że w odróżnieniu od muzyki wielu folkrockowych kapel nie mamy tu do czynienia z bezmyślnym łomotaniem. "Wieczór..." dodatkowo wchodzi w klimaty jazz-rockowe, to z resztą jedna z ciekawszych pozycji instrumantalnych, mimo nietypowego brzmienia wstepu w całości oparta na motywach tradycyjnych.
"Dziwnie tak" to piosenka nagrana z Robertem Kasprzyckim. Gdyby nie to, że napisano przy niej że melodia jest na motywach "Dirty Old Town", to chyba bym się nie domyślił. Całość brzmi jak kolejny kawałek Kasprzyckiego i to własciwie też nie najlepiej, bo mało w nim oryginalności. Z resztą wykonanie nie jest jedyną wadą tego utworu. Chłopaki nie popisali się teże we wkładce do płyty (nota bene bardzo fajnie wydanej). Oryginal - "Dirty Old Town", a nie "Dirthy Old Town" jak pisze we wkładce - nie jest utworem tradycyjnym, a autorstwa Ewana McColla. Ogólnie najsłabsza pozycja na krażku. W sumie w tym utworze znalazłem tylko jeden plus - tekst Zbyszka Sejdy.
Klimatyczny "1109" to z kolei porcja muzyki jakiej nie powstydziłyby się irlandzkie kapele i to te lepsze. Wyważony, może nawet dość skromy aranż przywodzi na myśl dawne celtyckie legendy i historie o wojownikach. Zakończenie to już niemal filmowy kliamat, kto wie, może to też motyw z "Ducha Gór" ?
Staszek Sojka w piosence "Przez siedem oceanów" ("Ten Thousand Miles") zachował zarówno własną tożsamośc, jak i stylistykę Carrantuohilli. Piosenka ta zamyka płytę.
Niemal do ostatniej chwili nie było pewne jak płyta ta będzie się nazywała. W rezultacie stanęło na "Inis". Nazwa prosta, dość łatwa do zapamiętania. Warto poszukać zatytułowanej tak płyty i samemu przekonać się cóż nowego stworzyli irlandzcy folkowcy ze Śląska.


Taclem