Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

Kantori "Vitr z Keltie"

Utwory : 1. Mery se dnes vdává 2. Hajej, dadej 3. Svítá 4. Rybářskej ráj 5. Zpátky do kopců 6. Connemara Stocking 7. Sbohem Carlingforde 8. Prošla přes jarmark 9. Svatojánská noc 10. Slyšel jsem hlas Ježíše 11. Mrholí 12. Carrickfergus 13. Šťastný quaker 14. Tažní ptáci 15. Kopce v Connemara 16 Pán tance


Wyd. Kantori 2002

Kantori "Vitr z Keltie"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

Uwielbiam takie ciekawostki. Wszystko zaczęło się od tego że szukałem kiedyś (w sumie to szukam do dziś) coverów mojego ulubionego The Pogues. Zdarzyło mi się natknąć na różne wersje językowe - niemieckie, norweskie i inne. Przy okazji poznałem kilka kapel, które grają muzykę irlandzką, ale nie śpiewają piosenek po angielsku, a w rodzimych językach. Nic to dziwnego, mamy przecież grupy, które robią to samo w Polsce.
Do najciekawszych wykonań zaliczam węgierski M.E.Z. i czeskie Asonance. Teraz wpadły mi w ręce płyty innych Czechów - mowa tu o grupie Kantori. Grają oni naprawdę dobrą muzykę, a jezyk naszych południowych sąsiadów jest bardzo melodyjny, na czym zyskują śpiewane przez nich piosenki. Trudno słuchać tych piosenek i nie uśmiechać się.
Na płycie "Vitr z Keltie" dominują radosne nastroje. Pieśni i tańce z Irlandii, Szkocji i Bretanii wykonane są żywiołowo, dodatkowo okraszono je ciekawymi aranżacjami.
Muzyka zagrana jest bardzo lekko, kojarzy się przestrzennymi łąkami, pląsającymi dziewojami i podobnymi wiejskimi klimatami. W odróżnieniu od innych wykonawców śpiewających te same piosenki (choćby "Mairie's Wedding" czy "Carrickfergus") Kantori uciekają od pubowej stylistyki.
Dużą ciakawostką jest tu "Foggy Dew". Czesi sięgając po ten znany utwór zainspirowali się wersją nagraną przez Alana Stivella, a także wersją The Chieftains z płyty "Long Black Veil" - zamiast dość ogranymi wersjami pozostałych irlandzkich zespołów.
W innym miejscu zaś mamy piosenkę "Lord of the Dance". Kantori wykonują ją w dość tradycycyjny sposób, zaś po odśpiewaniu całości przechodzą do fragmentów aranżacji z show tanecznego o tym samym tytule. Całkiem sprawnie to brzmi.
Niekiedy w muzykę grupy wkradają się nieco bardziej słowiańskie nutki. W sumie chodzi tu raczej pewne elementy wykonawcze, niż o samą muzykę. W tej ostatniej, to właściwie jedynie partie dud nie brzmią wyspiarsko. Użyto zapewne jakichś czeskich instrumentów, stąd taki efekt.
Mi osobiście płyta kojarzy się z najstarszymi nagraniami naszych rodzimych Krewnych i znajomych Królika. Po pierwsze dlatego, że powtarza się część tematów, po drugie ze względu na wspomnianą już lekkość wykonania.

Taclem