Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

Kontraburger "Kontraburger"

Utwory : 1. Dziwny 2. Biznesmen 3. Bida 4. Smok 5. Krasnoludy 6. Ptak 7. Pięknie Jest 8. Karnawał 9. Małgorzata 10. San Marino


Wyd. Ars Mundi 2002

Kontraburger "Kontraburger"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

Muzykę tej kapeli wyprzedziły dobre o niej opinie. Opowiadał mi o niej Jacek Jakubowski (akordeonista trójmiejskich kapel, juror "Folkoprania" w Skierniewicach), zachwycając się nad formą i treścią. Wtedy to pierwszy raz usłyszałem na w odniesieniu do Kontraburgera określenie "fantasy folk". Później opowiadano mi o nich jako o zespole "art-folkowy". Aż wreszcie udało mi się położyć swe łapki na omawianej płycie, a samą płytę w kieszonce "cedeczka".
Jaka jest moja opinia w konfrontacji z obiegowymi opiniami? Przede wszystkim Kontraburger nie rozczarowuje. Zaskakuje bogactwem tematyki, ale całość spina klamra którą narzucili muzycy za pomocą swoistego brzmienia. Przyznam że bardzo to ciekawe.
Od początku płyty, a więc od utworu "Dziwny" zauważyłem że te muzyka jest przede wszystkim przebogata, ale nie ma w niej przesytu. Sporo tu dźwięków, ozdobników, dodatkowych motywów. Sama piosenka zaserwowana na wstępie to mieszanina latynoskich gitar z folk-rockową sekcją i słowiańskimi w brzmieniach partiami skrzypiec i fletów. Czyżby były też dalekie echa twórczości Kwartetu Jorgi ? Na pewno jest tu coś z ich rozimprowizowanego ducha.
O art-folku możemy mówić w przypadku "Biznesmena", nazwa tego stylu pachniała mi troche grupą Ankh i przynajmniej w partiach skrzypiec podobne zagrywki można tu odnaleźć. Nieco poetycki (jak wszystkie) tekst przechodzi nagle w wiersz Baudelaire`a "Litania do Szatana". Ten francuski fragment nadaje nagle niesamowicie magicznego klimatu piosence.
Ukraińska piosenka na podstawie której zbudowano utwór "Bida" to dowód na ludowe inspiracje zespołu. Wciąż jest tu gęsta magiczna atmosfera, a jednocześnie zbliżamy się coraz bardziej do fantasy-folku, który powita nas w "Smoku". "Smok" to pierwszy z trzech utworów stanowiących tzw. suitę tolkienowską. Co ciekawe utwór brzmi jednocześnie folk-rockowo (wplecione motywy islandzkiej pieśni "Krymme"), tolkienowsko (tekst Tolkiena o Zielonym Smoku), wciąż mając w sobie odrobinę słowiańskich elementów (niesamowicie rozwija się tu motywik grany na fideli płockiej). Kontynuacją tematyczną jest utwór "Krasnoludy". Piosenka z "Hobbita" stylizowana jest na utwór renesansowy. W rezultacie otrzymujemy coś w stylu Blackmore`s Night. Zakończenie suity to niesamowity "Ptak", w którym partie fletu rzeczywiście przynoszą na myśl ptasie śpiewy. Początek może nawet nieco kojarzyć się z Dead Can Dance, ale potem wchodzą skrzypce i jest bardziej art-folkowo.
Oniryczna piosenka "Pięknie Jest" z charakterystycznymi wschodnio-słowiańskimi zaśpiewami w refrenie to kolejna folk-rockowa piosenka Kontraburgera. Zaskakuje tu prawie każda fraza, bo też sporo udało się w tej piosence pomysłów pomieścić. Na zakończenie jeszcze ostre solo na fideli, wtrąca brzmienie niemal porównywalne z mrocznym folkiem ze Skandynawiii. Sympatycy Hedningarny wiedzą o czym mówię.
"Karnawał" zaczyna się francuską zapowiedzią, a póżniej... ska z akordeonem i zmianami tempa. Razem wychodzi coś co kojarzyć się może z przedwojennym kabaretem i Mano Negrą. Przy takiej muzyce jaką dotąd zaserwował Kontraburger trudno nie skojarzyć tytułu "Małgorzata" z prozą Bułhakowa. Tak rzeczywiście jest, choć trudno tu szukać rosyjskich melodii, czy zaśpiewów. Muzyka dąży w kierunku flamenco, by w drugiej części popłynąć w kierunku skrzypcowo-fletowych improwizacji. Z kolei tekst kojarzy mi się nieodparcie z co przyzwoitszymi wierszami Świetlickiego. W sumie to aż można się zdziwić, że Kontraburger to kapela z Warszawy, nie z Galicji.
Płytę zamyka piosenka "San Marino". To jeden z najspokojniejszych i jednocześnie najspokojniejszy utwór. Kłania się tu coś na wzór poezji śpiewanej z fajnym akordeonowym motywem.

To nie tylko jedna z najlepszych płyt folkowych jakie w tym kraju nagrano. To zdecydowanie najciekawsza polska płyta ze współczesną muzyką folkową. Jeśli dodamy do tego ciekawą szatę graficzną i ogólnie bardzo ładnie wydaną płytę, to pozostaje się tylko zapytać czemu płyta ta nie stała się takim przebojem jakim powinna się stać. Odpowiedź jest prosta - mało kto dziś ceni dobrą muzykę, a ta jest po prostu za dobra na hipermarketowe półki.

Taclem