Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

M.E.Z. "The Fairies"

Utwory : 1. Lovebag 2. Donegal Danny 3. Paddy's Farewell 4. The Rising of the Moon 5. As I Roved Out 6. Blacksmith 7. Morëló 8. The King of the Fairies 9. Dicey Reilly 10. Fairy Dance 11. Taste the Fairy 12. After


Wyd. Tom-Tom Stúdióban 2000

M.E.Z. "The Fairies"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

Węgierski zespół M.E.Z. zasłynął z celtyckiego folk-rocka zagranego z odrobiną stylu Jethro Tull (to brzmienie poprzecznego fletu!), śpiewanego w ojczystym języku Magyarów. Jako że zespół to w Europie dość znany, postanowili wreszcie podbić anglojęzyczny rynek i to nie tylko jako ciekawostka. W tym celu nagrali płytę "The Fairies", która zawiera materiał w całości zaśpiewany po angielsku. Nie jestem przekonany czy to taki dobry pomysł, gdyż tym samym stali się jedną z wielu śpiewających po angielsku kapel folk-rockowych.
Co do repertuaru, to znajdziemy na tej płycie zarówno ograne standardy, jak "The Rising of the Moon", czy "The King of the Fairies". Lecz nawet standardy zagrane są bardzo dobrze, grupa próbuje zaznaczyć nieco swoją odmienność.
Większość stanowią tu utwory mniej popularne. "Lovebag" otwiera płytę w sposób jakiego możnaby spodziewać się właśnie po celtyckim odpowiedniku Jethro Tull. Skrzypce i flet świetnie wpisują się w tę stylistykę. "Paddy's Farewell" to nic innego jak irlandzka ballada "Paddy's Green Shamrock Shore" - u nas stosunkowo mało znana. Również prezentowana tu wersja "As I Roved Out" nie jest najpopularniejszą - wzorowano ją bodajże na Planxty.
Świetnie brzmi piosenka "Moreló", mimo angielskiego tekstu ma ona melodię zbliżoną do czardasza. Świetne połączenie, wreszcie możemy odczuć że M.E.Z. dają też coś "od siebie".
Klimatyczny "Taste the Fairy" przeradza się w skocznego jiga.
Mieszanką znanych i nieznanych tematów można nazwać instrumantalny set "Fairy Dance".
Z kolei wśrod utworów znanych polskim słuchaczom wymieniłbym kilka piosenek. "Donegal Danny" (wykonywany obecnie przez zespół Atlantyda jako "Lądowy Szczur") w wersji M.E.Z. kojarzy się nieco z The Pogues - tak mógłby zagrać właśnie ten zespół. "The Rising of The Moon" miewał już ciekawsze aranże, może po węgiersku zabrzmiałby ciekawiej, nie ratują go nawet cytaty ze znanych celtyckich melodii.
Nie najlepiej jest też z "Blacksmith". Lepszych wokalnie wykonań nie trzeba długo szukać, wystarczy sięgnąć po nagrania Uli Kapały. Ciekawie brzmi za to warstwa muzyczna. Zwłaszcza bałkańsko brzmiące zakończenie powala świetnym i świeżym graniem.
Po instrumentalny "The King of the Fairies" sięgało już wielu wykonawców. Grano go szybko, wolno, rockowo i tradycyjnie. M.E.Z. proponują raczej spokojną, tradycyjną wersję. Druga część utworu to folkowa suita, zahaczająca gdzieś o orientanle klimaty. Takiej wersji tej melodii na pewno nie słyszeliście.
Podobnie jest z "Dicey Reilly", inaczej brzmi choćby wersja grana przez nasz rodzimy Przylądek. Jeśli pewne podziały rytmiczne skojarzą się z naszymi góralami, to skojarzenie nie będzie całkiem bezpodstawne, gdyż wiele naszych góralskich utworów wywodzi się właśnie z Węgier, może więc mają oni we krwi takie granie ?
Choć osobiście uważam że nie jest to najlepsza płyta Węgrów, to i tak polecam zapoznanie się z tym materiałem. Jeśli dotrzecie jednak do innych albumów - polecam tym bardziej.

Taclem