Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

Stormalong John "Through Stormy Seas"

Utwory : The Smacksman, Roll The Cotton Down, The Whalerman`s Lament, Tachuana Girls, Ranzo Ray, Jolly Roving Tar, Farewell to Tarwathie, Lowlands/Emma Let Me Be/ Coal Black Rose, Heave Away Boys, Paddy West, Bold Reilly, We`re All Bound To Go, Grimsby Lads, Poor Old Horse, Sam`s Gone Away/ Essequibo River, The Coast Of Peru, 23rd March/Bonnie Ship The Diamond, Haul away Joe, Bottle-O/ Fire Down Below, Paddy Doyle`s Boots, Roll The Old Chariot, Off To Sea Once More.

Stormalong John "Through Stormy Seas"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

To najnowszy, wydany w 2000 r. album tej czołowej brytyjskiej grupy. O klasie zespołu nie trzeba pisać, wystarczy wspomnieć, że towarzyszyła ona w większości sesji nagraniowych Stana Hugilla, w tym w nagraniu jego ostatniej płyty "Sailing days".
"Through the stormy seas" to, jak na zespół przystało, rasowo i bezbłędnie wykonana kompilacja tradycyjnych (z jednym wyjątkiem) utworów. Część z nich to standardy gatunku a część to utwory lub ich wersje mniej znane lub rzadziej wykonywane.
Na płycie znajduje się aż siedem pieśni wielorybniczych: "The whaleman`s lament" - pełna smutku i goryczy opowieść o losie wielorybników, kontrastująca z nią radosna i pełna energii "Talchuana girls", poetycka - jak na ten gatunek - i pełna nostalgii "Farewell to Tarwathie";
rzadko wykonywana, durowa wersja "The coast of Peru", połączone ze sobą "23rd of March" i " The bonny ship the Diamond" - pierwsza z nich spokojna, chwilami wręcz ponura natomiast druga zdecydowanie bardziej dynamiczna i żywiołowa, wreszcie na koniec rzadko wykonywana, durowa wersja słynnej "Off to sea once more". Zainteresowanych polskimi wersjami wszystkich wymienionych utworów o tematyce wielorybniczej odsyłam do wydawnictw zespołu 4 REFY.
Ale pieśni wielorybnicze to tylko trzecia część materiału znajdującego się płycie.
Rozpoczyna ją zaśpiewana z werwą ballada rybacka "The smacksman", dalej mamy pochodzącą z "bawełnianych" stanów U.S.A. szantę "Roll the cotton down", żywiołowo i ostro zaśpiewaną, szybką szantę fałową "Ranzo Ray", popularny kubrykowy temat "Jolly roving tar" (znany szerzej jako "Get up Jack" lub "Flash gals of the town") oraz wiązankę trzech wywodzących się z Karaibów krótkich szant fałowych: "Lowlands low", "Emma let me be" i "Coal black Rose". Idąc dalej trafiamy na wykonaną z prostym akompaniamentem concertiny szantę "Heave away, boys", kolejny kubrykowy standard opowiadajacy o Leeverpool`skim werbowniku - oszuście pt. "Paddy West", nieco mniej znany utwór
"Bold Reilly" (wykonywany kiedyś przez grupe Tonam & Synowie), śpiewaną przy windzie kotwicznej szantę "We`re all bound to go". Po niej następuje jedyny na płycie współcześnie napisany utwór - jest to opowiadająca o zanikającym fachu rybaków z portu Grimsby ballada autorstwa duetu John Connolly - Bill Meek. Szantę ceremonialną "Poor old horse" polscy miłośnicy morskiego folku znają z nieco bardzie progresywnego wykonania zespołu "Smugglers". Po "przeplatance" dwóch szant "Sam`s gone away" i "Esequibo river" oraz śpiewanej przy długich pociągnięciach fałów "Haul away, John" zespół funduje nam kolejny zestaw dwóch szant, tym razem pompowych: "Bottle - o!" i jedną z rozlicznych wersji "Fire down below" (ta ostatnia, jak twierdził Stan Hugill, była ostatnią zaśpiewaną przy pracy na żaglowcu szantą a miało to miejsce w 1929 roku na pokładzie brytyjskiego żaglowca Garthpool). Ostatnie pozycje na płycie to dwuszantowy zestaw pieśni śpiewanych przy refowaniu żagli - "Paddy Doyle`s boots" i "Johny Bowker" oraz wieńcząca płytę przedstawicielka rzadkiego gatunku tzw. szant miarowego kroku pieśń "Roll the old chariott".
Materiał, jak na grupę przystało, nagrany w oszczędnych i dzięki temu nie pozbawionych waloru autentyczności aranżacjach, większość utworów zaśpiewana bez rozbudowanych aranżacji głosowych czy wręcz unissono, czasem z towarzyszeniem anglo - concertiny - jednym słowem tak, jak się to dawniej na pokładach żaglowców śpiewało.
Pełen profesjonalizm i pozycja dla każdego miłośnika klasyki obowiązkowa.

Bartek Kubielski