Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

Szela "Pani Pana Zabiła"

Utwory : 1. Pani pana zabiła... 2. Pogibaniec 3. Józku, Józku 4.Kalina 5.Kołysanka 6. Od Orawy 7. Kaszuba 8. Matulu moja 9. Niezaślubiona siostra umiera 10. Medley 11. Idzie dysc


Wyd. Pomaton

Szela "Pani Pana Zabiła"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

Panie i panowie... Z dumą przedstawiam zespół Szela! Nieistniejąca już formacja z Trójmiasta zaprezentowała na swej jedynej płycie muzykę folk-rockową i to pierwszorzędną. Śmiem twierdzić że jeszcze nikt nie potraktował w ten sposób naszej kultury ludowej, choć zespoły takie jak The Bumpers, czy Rzepczyno Folk Band też nieźle sobie z polskim folk-rockiem radzą. Nagrania te ukazały się dość dawno, są obecnie niedostępne, ale może w dobie popularności folka w mediach ktos połakomi się na reedycję tego materiału. Oryginalna kaseta Szeli gdzieś przepadła, ale dzięki uprzejmości Krzyśka Jurkiewicza śpiewającego większość piosenek na tym fonografie, udało mi się dotrzeć do nagrań w formie CD.
Meteriał ten po latach zaskoczył mnie swoim bogactwem. W sumie można by nazwać Szelę zespołem folk-art-rockowym. Większość nagrań to w rzeczywistości folkowe suity. Dzieje się w nich naprawdę wiele, a jednocześnie nie ma mowy o przekombinowaniu. Warto wspomnieć o tym jak ów materiał powstał. Muzycy trójmiejskiej formacji Smugglers już od jakiegoś czasu przejawiali ciągoty w kierunku bardziej słowiańskich klimatów. Do studia weszli jako Smugglers, a wyszli z niego jako Szela, z gotowym folk-rockowym materiałem.
Całość zaczyna się piosenką "Pani Pana zabiła...", sama historia najbardziej jest nam znana z mickiewiczowskich "Lilji", jak sie okazuje czerpał on pełnymi garściami (a właściwie pełnymi wersami) z tradycji ludowej pisząc niektóre swe "Ballady i romanse". Prawie ośmiominutowy utwór jest jednocześnie klimatyczny (spodobałby się sympatykom Nicka Cave'a), ma sporo drapieżności (solidny rockowy pazur), a jednocześnie zawiera zmiany tempa, których nie powstydziłaby się stara Metallica.
Poza piosenkami jest tu kilka utworów instrumentalnych opartych na polskiej tradycji ludowej i to od morza do Tatr. Muzyka ta nosi silne piętno kapel brytyjskich, takoch jak Fairport Convention i Steeleye Span. Nie chodzi tu o nawiązania, ale o podobny sposób myślenia o folku. Sekcja rytmiczna robi tu niesamowite rzeczy, a jadnak najważniejsze pozostają instrumenty etniczne. Nie da się opuścić niesamowitych partii skrzypcowych Józka Kanieckiego, który śpiewa również w wesołym "Józku, Józku".
Aby nie sprawiać wrażenia że muzyka jest zbyt złożona dostajemy w połowie niemal punk-folkowy utwór "Od Orawy". Okazuje się że można zagrać w tym stylu nie sciągając z De Press.
W repertuarze Szeli nie zabrakło też standardów. Jednym jest utwór "Matulu moja". Piękna ballada miała już sporo ciekawych wykonań. Podobnie "Idzie dysc", jednak kiedy Pomorzanie biorą się za góralskie piosenki, musi wyjść z tego coś intrygującego. W wersji Szeli jest ciężko i rockowo, a jednocześnie czuć tu niesamowicie dużo przestrzeni. Kiedy utwór się kończy naprawdę szkoda że to już koniec płyty. Jeśli ktoś ma dostęp do tego materiału - gorąco polecam. Jeśli ktoś byłby zaimteresowany wydaniem jego reedycji - polecam jeszcze gorecej i proszę o kontakt.


Taclem


Powiazane artykuly
    Wykonawca: Szela