Folkowa poczta Folkowa.art.pl - strona główna
Artykuly
Recenzje
Zespoly
Bazar
MP3
Forum
Chat
Linki












Pierwsza lista stron folkowych.

Listinus Toplisten





Folkowe Recenzje

Volunteers "Whiskey, Love & Distaster"

Utwory : 1. The Irish Rover 2. Star of the County Down 3. The Mountains of Mourne 4. I`ll Tell Me Ma 5. The Foggy Dew 6. Whiskey in the Jar 7. A Man You Don`t Meet Everyday 8. All Around My Hat 9. The Black Velvet Band 10. The Parting Glass


Wyd. Voluntary Music 2002

Volunteers "Whiskey, Love & Distaster"
Podziel sie ze znajomymi :
wykop.pl

Irlandczycy ze Stanów Zjednoczonych kochają takie płyty. Kolekcja irlandzkich evergreenów zagrana z folk-rockową werwą na pewno przyniesie kapeli większą ilość fanów, niż poprzednia, w większości autorska płyta. Jednak dla krytyka to niełatwy orzech do zgryzienia – owszem słucha się tego świetnie, bo The Volunteers to dobry zespół, aranżacje są dość pomysłowe... Cóż jednak z tego, skoro większość tych utworów ma w repertuarze niemal każdy zespół grający piosenki irlandzkie – od pubowych kapel po staruszków z The Chieftains.
Warto za to napisać kilka słów o aranżacjach i skojarzeniach z nich wynikających.
Zaczyna się od bardzo poguesowatego (czyli przywodzącego na myśl klasycznych już dziś The Pogues) "The Irish Rover", w podobnym nastroju utrzymane są również "A Man You Don`t Meet Everyday".
Najmniej znany utwór - "The Mountains of Mourne" przypomina z kolei The Pogues z czasów "Pogue Mahone", ale całość urozmaica ciekawe solo skrzypiec.
"Star of the County Down" zagrano z kolei bardziej "po kanadyjsku" - w stylu kapel takich jak Grat Big Sea, czy Spirit of the West.
Zaskoczeniem jest bluesowa wersja "I Tell Me Ma", jak już wspomniałem aranżacje są tu dość pomysłowe.
W przypadku "The Foggy Dew" można powiedzieć, że zespół rozsiadł się okrakiem pomiędzy tradycyjną wersją The Chieftains a folk-rockowym graniem. Nie jest to najbardziej udana piosenka na płycie. Podobny miks tradycji z nowoczesnością stanowi "Whiskey in the Jar" utrzymany w tradycyjnym tempie, ale z riffem Thin Lizzy granym na skrzypkach i flecie.
Żeby nie było zbyt irlandzko dostajemy przeróbkę brytyjskiego "All Around My Hat" w rytmie starego rock`n`rolla z elementami country. I co ciekawsze brzmi to całkiem nieźle.
"Black Velvet Band" to utwór, który potrafi rozkołysać każdy pub, tak więc z tej konfrontacji zespół bez problemu wyszedł obronną ręką.
Płytę kończy zadziornie wykonany "The Parting Glass". Nie jest co prawda tak ostry, jak wersja Dropkick Murphy`s, ale jest to ciekawa, folk-rockowa interpretacja z odrobinką bluesowej nutki.
Z tego co napisałem wynika (mam nadzieję) że płyta jest dobra. I rzeczywiście taka jest, pod warunkiem, że nie rażą Was odgrzewane po raz setny standardy.

Taclem